Muszę to zrobić
mój bardzo miły, muszęcię pożegnać.
muszę odejść
i znów będę sama.
odbiorę ci mije ciepło, splątane z twoim
w iścisku
sennego szczęścia.
nie będzie to łatwe. zrosły się oba
i będą się bronić
przed tym rozdarciem,
jak dwoje zwierząt przed śmiercią.
przerażone, głupie i piękne
będą walczyć jak o życie.
o swoej prawo
nocy.
muszę cię odtrącić,...
Jestem napełniona miłością
Jestem napełniona miłością,
jak wielkie drzewo wiatrem,
jak gąbka oceanem,
jak wielkie życie cierpieniem,
jak czas śmiercią.
Miłość Felicji
Ciężarna kobieta
leży nocą przy swoim mężczyźnie.
W jej brzuchu
poruszyło się dziecko.
- Połóż rękę na moim brzuchu -
mówi kobieta.
To, co poruszyło się tak lekko,
to malutka ręka lub noga
naszego dziecka.
Będzie moje i twoje,
chociaż tylko ja będę musiała je urodzić.
Mężczyzna przytula się do niej,
oboje czują to samo.
W kobiecie porusza się dziecko.
I...
Budując barykadę
Baliśmy się budując pod ostrzałem 1. LUDWIKA CZYLI SZCZYT WSTYDLIWOŚCI Elektrycznie dziewiczy Namaściłam tłuszczem czaszkę mojego ojca, Twoja miłość zabija moją,
barykadę
Knajpiarz, kochanka jubilera, fryzjer,
wszystko tchórze.
Upadła na ziemię służąca
dźwigając kamień z bruku, baliśmy się bardzo,
wszystko tchórze -
dozorca, straganiarka, emeryt.
Upadł na ziemię aptekarz
wlokąc drzwi od ubikacji,
baliśmy się jeszcze bardziej, szmuglerka,
krawcowa, tramwajarz,
wszystko tchórze.
Sześć kobiet
Woda w wannie opływa moje ciało, rysuje jego kształt
dokładnie jak ołówek.
Nie odsłoniłam ci nigdy nic oprócz ciała, a odsłaniałam je,
żeby zakryć duszę. Osiągnęłam cel i teraz moja nagość czyni mnie
niewidzialną.
To jest szczyt wstydliwości.
2. AGNIESZKA CZYLI KOBIETA MORALNA
Mogłabym cię uwieść w tym małym gaiku wśród zeszłorocznych Eros i śmierć
podnosisz się co dzień o brzasku
z łóżka śmierci.Miłosne zaklęcia
czerwony duch patrzy,
biały duch dyszy,
czarny duch milczy.
Czekam nocą na ciebie.
Pomalowałam farbą czaszkę mojej matki,
czerwony duch krąży,
biały duch stoi,
czarny duch milczy.
Przyjdziesz dziś do mnie w nocy
żywy
albo umarły.
Miłość Stefanii
kochasz mnie
zbyt gwałtownie.
Po co mam się trudzić,
ty za nas oboje płaczesz po nocach
z zazdrości i tęsknoty.
Twoja miłość pięknieje,
jesteś krzakiem mistycznym w raju Dantego,
fontanną ekstatycznego płomienia,
co wystrzela z każdym dniem dzielniej
nade mnie.
W cierpieniu
rozrastasz się. A ja zanikam
jak narząd ciała,
którego...